Nadszedł ten dzień. Bill wracał do Ameryki. Amanda próbowała mnie namówić, że mam jechać na lotnisko i go zatrzymać, ale ja nie miałam najmniejszej nawet ochoty tego robić
- Boże babo nie rozumiem czemu ty jesteś taka uparta - powiedziała - Nie rozumiem cię naprawdę
- Nie musisz mnie rozumieć. Po prostu mi daj spokój i tyle
- Chłopak się naprawdę stara widać, że mu na tobie zależy a ty odwalasz jakieś szopki no naprawdę
- Jednak zostawił mnie samą na tyle lat
- Boże ty znowu o tym samym. No i co z tego? Przecież się teraz stara naprawić swój błąd
- Nie rozumiesz jak wtedy mnie to zabolało
- Boże przestań ciągle mówić o tym samym - podeszła do mnie i zaczęła mną potrząsać - Mam wrażenie, że mówię do ściany naprawdę nić do ciebie nie dociera
- No dobra - wykrzyczałam w końcu
Ale niech nie myśli, że robię do dla niego
Robię tylko to dlatego, żeby dała mi w końcu święty spokój bo ile można słuchać tego jej biadolenia
Niestety się spóźniłyśmy, a z tego co dowiedzieliśmy samolot do Ameryki już odleciał
- No i trudno - odparłam wzruszając ramionami - Krzyżyk mu na drogę. Jadę do domu ty sobie rób co chcesz
- Patrz kto idzie
- Co znów? Daj mi spokój do cholery no kobieto
Zobaczyłam Billa
- Co ty tu robisz? - zapytałam - Przecież miałeś lecieć do Ameryki
- Nie mogłem cię opuścić. Bardzo cię kocham i nie chcę cię opuszczać
Nie czekał na moją odpowiedź. Po prostu mnie pocałował
Pół lotniska zaczęło nam bić brawo, a ja zrobiłam się bardziej czerwona niż dojrzały pomidor
- Proszę daj mi szansę błagam
Te pół lotniska zaczęło krzyczeć, żebym się zgodziła, a w tym oczywiście Amanda
Zupełnie nie wiedziałam co mam powiedzieć więc stałam jak ten kretyn, a pół lotniska się darło
- No dobra - powiedziałam w końcu - Dam ci szanse
- Naprawdę?
- Tak
Miałam wrażenie, że Amanda zaraz się poryczy ze szczęścia czy coś
Wszyscy do nas podchodzili i nam gratulowali, a Bill taak się cieszył, że złapał mnie i zaczął mnie kręcić w kółko, a ja zaczęłam krzyczeć, żeby mnie zostawił, bo zaraz na niego zwymiotuje i tyle z tego będzie
Amanda się rozpłakała na całego i podleciała nas przytulić
- Chryste kobieto udusisz mnie - próbowałam się wydostać z jej uścisku, ale to nie było takie łatwe. Boże no miałam wrażenie, że ona mi zaraz całe kości połamię, a jak nie zrobi to ona to zaraz zrobi to Bill
- Uspokójcie się wreszcie no! - nie wytrzymałam w końcu - Oddychać przez was nie mogę
No, ale nie docierało bo nadal mnie dusili
Przestali w końcu, aż już naprawdę nie mogłam wziąść oddechu i serio zaczynałam się dusić
- Dziękuję, że dałaś mi szansę nie zawiodę cię
Mam nadzieję tylko, że nie będę tej decyzji żałować
- Chodźmy stąd może co? Czuję się niezręcznie jak tak wszyscy się na mnie gapią
- W sumie ja też - Bill się ze mną zgodził
Nie chcieli nas puścić, bo każdy składał nam gratulacje, ale w końcu nam się udało
- Myślałam, że nigdy nam się nie uda wydostać z tego tłumu
- Ja też - powiedziała Amanda i znów mnie zaczęła dusić
- Boże tak się cieszę, że postanowiłaś dać mi szansę
- Amanda wiem, że się cieszysz, ale do cholery zaraz mnie naprawdę udusisz
- A no tak przepraszam już się uspokajam
- Dziękuję doceniam to
- Ale naprawdę się cieszę. Wyglądacie razem tak słodko
Znów chciała się na mnie rzucić, ale ją powstrzymałam
- Wystarczy tych przytulasów okej? Co za dużo to niezdrowo
- No okej
Całą drogę z powrotem trajkotała. No normalnie uspokoić jej się nie dało
- Idziemy na jakieś jedzenie? - zaburczało jej w brzuchu - Głodna się zrobiłam przez te wszystkie emocje
Szczerze mówiąc to ja już się głodna zrobiłam przez to wszystko. Wiec poszliśmy coś zjeść. Bill postanowił że mnie nakarmi, a ja znów zrobiłam się czerwona

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz