czwartek, 12 marca 2026

Rozdział 7

 


Nadal próbowałam się wydostać z tych lin, ale jakoś niespecjalnie mi to szło

Zgłupieje zaraz

Nagle w oddali zauważyłam leżący nóż. To jest moja szansa

Próbowałam go złapać nogą, ale w momencie kiedy go w końcu miałam do pomieszczenia weszła Jessica więc szybko upuściłam go tam gdzie leżał

- Czego chcesz? - warknęłam

- Grzeczniej tam

- Proszę wypuść mnie i zapomnijmy o tej całej sprawie

- Nie ma mowy - pokręciła głową - Teraz ci trochę uszkodzimy tą piękną twarzyczkę 

Wzięła z ziemi nóż i zaczęła iść w moją stronę

Nigdy tak bardzo się nie bałam jak w tamtej chwili

Na szczęście przeszkodził jej dzwonek do drzwi

- Kogo tam do cholery niesie no - wkurzona poszła je otworzyć

Usłyszałam jakiś trzask jakby ktoś coś komuś rozwalił na głowie, a potem do środka wpadła Amanda i Bill

No ale po grzyba ona go tu zabierała?

- Amanda przecież mówiłam, że masz przyjść sama

- Bardzo chciał iść ze mną

- Czym ty ją walnęłaś że był taki huk?

- Jakąś doniczką nie wiem - wzruszyła ramionami

Dobrze wiedzieć

Okazało się, że Amanda zadzwoniła na policję i kiedy wychodziliśmy akurat była pakowana do radiowozu

Bill chciał mnie przytulić, ale się odsunęłam i jak by tego jeszcze było mało to się na niego wydarłam

- Zostaw mnie człowieku w spokoju to wszystko twoja wina najlepiej by było jakbyś zniknął i nigdy więcej tu się nie pojawiał! - ja naprawdę nie kontrolowałam jakie słowa wydobywają się z moich ust

- Victoria przesadzasz trochę - powiedziała Amanda, ale ja jej ani trochę nie słuchałam

Dopiero po fakcie dokonanym zaczęłam żałować tego co powiedziałam. Przecież ja wcale tak nie myślałam

- Fajnie wiedzieć, że tak o mnie myślisz - powiedział Bill

- Ja wcale tak nie myślę poniosło mnie trochę przepraszam

- Trochę? - Amanda spojrzała na mnie krzywym wzrokiem

- No bardzo mnie poniosło

- No właśnie bardzo cię poniosło

 - Nie no spoko zniknę z twojego życia tak jak chciałaś - i sobie poszedł

- Ale żeś narobiła

- No co? Nie chciałam tego powiedzieć no może chciałam ale nie w taki sposób

Przez parę następnych dni próbowałam się dodzwonić do Billa, żeby go przeprosić za to co powiedziałam

Przecież mnie uratował z rąk tej psychopatki

Niestety nie odbierał

- Wiesz co u niego? - zapytałam Amandy

- Nie mam pojęcia. Od dwóch tygodni nie ma z nim żadnego kontaktu

- Aha

- Przejdzie mu zobaczysz

- No ja mam taką nadzieję

Akurat myłam podłogę w restauracji, kiedy Amanda postanowiła mnie przestraszyć. O mało nie wpadłam do wiaderka z mopem

- Co się dzieje?

- Bill wraca do Ameryki

- Jak to?

W sumie co mnie to obchodzi niech wraca

- Napisał mi w wiadomości

- Rozumiem

- Vicky on cię naprawdę kocha

- A ja go nie - odpowiedziałam - Muszę skończyć sprzątać nie chce tu siedzieć do północy

- Co ci szkodzi dać mu szansę?

- Amanda idź sobie chce tu sprzątnąć

- No dobra dobra już sobie idę

No w końcu 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz