Nadal próbowałam się wydostać z tych lin, ale jakoś niespecjalnie mi to szło
Zgłupieje zaraz
Nagle w oddali zauważyłam leżący nóż. To jest moja szansa
Próbowałam go złapać nogą, ale w momencie kiedy go w końcu miałam do pomieszczenia weszła Jessica więc szybko upuściłam go tam gdzie leżał
- Czego chcesz? - warknęłam
- Grzeczniej tam
- Proszę wypuść mnie i zapomnijmy o tej całej sprawie
- Nie ma mowy - pokręciła głową - Teraz ci trochę uszkodzimy tą piękną twarzyczkę
Wzięła z ziemi nóż i zaczęła iść w moją stronę
Nigdy tak bardzo się nie bałam jak w tamtej chwili
Na szczęście przeszkodził jej dzwonek do drzwi
- Kogo tam do cholery niesie no - wkurzona poszła je otworzyć
Usłyszałam jakiś trzask jakby ktoś coś komuś rozwalił na głowie, a potem do środka wpadła Amanda i Bill
No ale po grzyba ona go tu zabierała?
- Amanda przecież mówiłam, że masz przyjść sama
- Bardzo chciał iść ze mną
- Czym ty ją walnęłaś że był taki huk?
- Jakąś doniczką nie wiem - wzruszyła ramionami
Dobrze wiedzieć
Okazało się, że Amanda zadzwoniła na policję i kiedy wychodziliśmy akurat była pakowana do radiowozu
Bill chciał mnie przytulić, ale się odsunęłam i jak by tego jeszcze było mało to się na niego wydarłam
- Zostaw mnie człowieku w spokoju to wszystko twoja wina najlepiej by było jakbyś zniknął i nigdy więcej tu się nie pojawiał! - ja naprawdę nie kontrolowałam jakie słowa wydobywają się z moich ust
- Victoria przesadzasz trochę - powiedziała Amanda, ale ja jej ani trochę nie słuchałam
Dopiero po fakcie dokonanym zaczęłam żałować tego co powiedziałam. Przecież ja wcale tak nie myślałam
- Fajnie wiedzieć, że tak o mnie myślisz - powiedział Bill
- Ja wcale tak nie myślę poniosło mnie trochę przepraszam
- Trochę? - Amanda spojrzała na mnie krzywym wzrokiem
- No bardzo mnie poniosło
- No właśnie bardzo cię poniosło
- Nie no spoko zniknę z twojego życia tak jak chciałaś - i sobie poszedł
- Ale żeś narobiła
- No co? Nie chciałam tego powiedzieć no może chciałam ale nie w taki sposób
Przez parę następnych dni próbowałam się dodzwonić do Billa, żeby go przeprosić za to co powiedziałam
Przecież mnie uratował z rąk tej psychopatki
Niestety nie odbierał
- Wiesz co u niego? - zapytałam Amandy
- Nie mam pojęcia. Od dwóch tygodni nie ma z nim żadnego kontaktu
- Aha
- Przejdzie mu zobaczysz
- No ja mam taką nadzieję
Akurat myłam podłogę w restauracji, kiedy Amanda postanowiła mnie przestraszyć. O mało nie wpadłam do wiaderka z mopem
- Co się dzieje?
- Bill wraca do Ameryki
- Jak to?
W sumie co mnie to obchodzi niech wraca
- Napisał mi w wiadomości
- Rozumiem
- Vicky on cię naprawdę kocha
- A ja go nie - odpowiedziałam - Muszę skończyć sprzątać nie chce tu siedzieć do północy
- Co ci szkodzi dać mu szansę?
- Amanda idź sobie chce tu sprzątnąć
- No dobra dobra już sobie idę
No w końcu

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz