środa, 11 czerwca 2025

Rozdział 3

 


Byłam w sklepie i akurat kiedy wychodziłam zobaczyłam jakąś dziewczynę

Wszystko było by okej, ale ona zaczęła za mną. Czułam się trochę nie swojo więc zaczęłam biec mając nadzieję, że gdzieś po drodze ją po prostu zgubię, ale ona mnie dogoniła

- Kim jesteś? - zapytałam - I czemu za mną biegniesz?

- Jestem Jessica i jestem dziewczyną Billa

- Aha i co w związku z tym? 

- Chodzi mi o to, że ostatnio coraz częściej się do niego kleisz

- Nie kleję się tak naprawdę jest mi totalnie obojętny nie musisz się bać - już miałam iść, ale nogą zagrodziła mi drogę - Coś jeszcze nie tak?

- Po prostu daj mu spokój

- Dziewczyno mnie z nim nic nie łączy rozumiesz?

- Widziałam jak się całowaliście

- To on mnie pocałował ale chwila czy ty mnie śledzisz?

- Po prostu chcę ci powiedzieć, żebyś się trzymała z daleka bo może ci się stać coś bardzo niedobrego. Mam nadzieję, że to rozumiesz - po tych słowach znikła

I co? Myśli, że tak po prostu może mi grozić?

Wróciłam do domu

- Zrobiłam zakupy - powiedziałam 

- Dziękuję - mama mi podziękowała

Poszłam do pokoju i rzuciłam się na łóżko. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam

Obudził mnie telefon. Zupełnie zapomniałam, że byłam dziś umówiona z Amandą. Nie miałam dzisiaj ochoty nigdzie wychodzić, więc miałam w planach odwołać spotkanie, ale ona stwierdziła, że w sumie to jej się nudzi i chętnie by do mnie wpadła

Niedługo potem przyszła

- Co robimy? - zapytała

- W sumie to nie wiem - wzruszyłam ramiona - A co chcesz robić?

- Kim była ta dziewczyna?

- Jaka dziewczyna? - zdziwiłam się

- No wtedy kiedy wychodziłaś ze sklepu. Nie widziałaś mnie, bo schowałam się. Chciałam wiedzieć o czym rozmawiacie

- Powiedziała mi, że jest dziewczyną Billa

- Ty jej wierzysz?

- Nie wiem - wzruszyłam ramionami - Chyba

- To go zapytaj. Chodźmy do niego

- Nie mam ochoty, ale zaraz skąd ty wiesz gdzie on mieszka niby? Też go śledziłaś?

- Nie - podrapała się po głowie - Nie mamy czasu na pogaduszki chodź - pociągnęła mnie

- Amanda ja nie mam ochoty się z nim widzieć

- Oj chodź nie marudź - popędzała mnie

A ja się zapierałam nogami i rękami, żeby tam nie iść

- Amanda nie mam ochoty proszę cię no

- Mówiłam ci, że masz nie marudzić

Zamorduję ją. Przyrzekam 

Dotarłyśmy na miejsce

- O hej - przywitał nas Bill - Co wy tu robicie?

- Victoria ma do ciebie pytanko - popchnęła mnie tak, że na niego wpadłam i razem się przewróciliśmy lecz ja szybko się otrzepałam i stanęłam na równe nogi rzucając Amandzie piorunujące spojrzenie, a ona zaczęła udawać niewiniątko

- Masz dziewczynę? - zapytalam

- Co? - zdziwił się - Nie mam żadnej dziewczyny

- To niby kim jest dziewczyna o imieniu Jessica?

- Zapomniałem. Ona rzeczywiście była moją dziewczyną, ale zerwaliśmy bo nie umiałem przestać o tobie myśleć, a ona nie mogła z tym się pogodzić

- Robisz ze mnie kretynkę czy co?

- Nie, nie robię. A co zazdrosna jesteś?

Zrobiłam się cała czerwona wzięłam Amande ze sobą i szybko się ewakuowałam

- Czemu idziemy?

- Ostatni raz cię słucham. Mam dość tych twoich porad

- Czemu nie możecie się pogodzić? Bylibyście tak świetną parą

- Nie ma mowy nawet zapomnij

Powłóczyłyśmy się jeszcze trochę i odprowadziłam Amende do domu, a sama poszłam do swojego

Ulice były totalnie ciemne 

Tylko jedna żarówka migotała niemiłosiernie pewnie się przepaliła

Czułam, że ktoś za mną idzie, ale za każdym razem kiedy się obracałam nikogo nie było więc to pewnie tylko moja wybujała wyobraźnia

- Mówiłam ci, że masz mu dać spokój  - usłyszałam głos tej dziewczyny

Ciarki mnie przeszły bo głos był dość przerażający

- Daj mi spokój - powiedziałam - Nic nie robię. Możesz sobie go wziąć. Mówiłam ci już, że nic mnie z Billem nie łączy

- Nie wierzę ci

- Ty jesteś jakąś wariatką. Powinnaś iść się leczyć naprawdę

- Mam dla ciebie prezent - wyciągnęła nóż podleciała do mnie i wsadziła mi go w brzuch

Zaczęłam kaszleć krwią

- I widzisz? Lepiej ze mną nie zadzierać?

Wszystko robiło mi się czarne przed oczami, aż w końcu zemdlałam. Obudziłam się w szpitalu. Gdzieś mnie wieźli. Słyszałam tylko, że straciłam dużo krwi

Moja mama płakała, a mnie znów się zrobiło czarno przed oczami i zemdlałam

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz