Zapraszam ^^
Witam. Mam na imię Victoria i mam 19 lat. Pochodzę z Kanady, ale przeprowadziłam się z rodzicami kiedy miałam 5 lat tu do Niemiec. Na początku było strasznie trudno
Mam, a raczej miałam najlepszego przyjaciela, ale wyjechał i przez lata nie dawał żadnych znaków życia więc po prostu stwierdziłam, że widocznie nie chcę mnie w swoim życiu
Tak naprawdę byłam w nim zakochana, ale po tylu latach już sobie po prostu dałam spokój, Teraz już mam chłopaka, może nie jest między nami teraz jakoś szczególnie kolorowo, ale wierzę, że jeszcze wyjdziemy na prostą
Niedawno mój tata po ciężkiej walce z rakiem umarł, więc zostałam sama z moją mamą. Jest nam ciężko, ale jakoś dajemy sobie radę
Niedawno zaczęłam pracę w pobliskiej restauracji. Była tam dziewczyna o imieniu Amanda i mimo krótkiego czasu zdążyłyśmy się zakumplować. Była nieco postrzelona, ale mi to absolutnie nie przeszkadzało
Tego dnia wracałam z pracy i na kogoś wpadłam
- Ej ty uważaj jak leziesz - burknęłam nawet nie patrząc
- Victoria to ty? Nie pamiętasz mnie?
- A powinnam?
- To ja Bill
No ekstra. Jeszcze tego tu brakowało
Chciał mnie przytulić, ale się nie dałam
Co on myśli, że przyjedzie wszystko będzie cacy zapomnę o wszystkim i rzucę mu się na szyję?
- Muszę iść domu
Na następny dzień dzień nie mogłam się skupić
No i po co on wracał? Mógł zostać w tej swojej Ameryce. Przynajmniej byłby spokój
- Coś ty taka nie w sosie dziś? - dopytywała Amanda - Stało się coś ?
- Nie skadże - i w tym momencie dostałam smsa od Matta mojego chłopaka
- Co on znów chcę? Nie sądzisz, że przesadza?
Amanda za nim nie przepadała. Widziała go parę razy i twierdziła, że absolutnie do siebie nie pasujemy po za tym jej zdaniem za bardzo mnie kontrolował
No może jest w tym trochę prawdy, ale go kochałam i nie chciałam go zostawiać, nie ważne jak by źle było. Ze wszystkim sobie poradzimy
To się stało jak niosłam napój klientowi. Potknęłam się i cała zawartość wylądowała na nim
- To jest moja ulubiona bluzka - stanął na równe nogi - To się już nie spierzę w pralce
- Przepraszam - było mi totalnie głupio. Byłam nawet w stanie zapłacić za jej czyszczenie, ale on mnie nie słuchał i koniecznie chciał rozmawiać z moim szefem
Niedługo potem zostałam do niego wezwana i poinformowana, że w tym miesiącu nie dostane premii
A taką miałam nadzieję ją dostać. Tak bardzo się starałam i finalnie nic z tego nie wyszło
- Idziemy razem do domu? - zapytała mnie Amanda
Wzruszyłam ramionami. W sumie czemu nie
Po drodze spotkaliśmy Matta
- Czemu mi nie odpisujesz? - był lekko wkurzony
- Przepraszam byłam zajęta
- Ona pracuje . Nie każdy siedzi jak ty i pierdzi w stołek
- Pytał cię ktoś o zdanie?
- Nie mów tak do Amandy. Szef zabrał mi premie bo przez przypadek oblałam napojem klienta
- Co? Ta kasa była mi potrzebna. A z resztą nieważne. Zdradzasz mnie? Widziałem cię z jakimś chłopakiem w sumie to nawet nie wiem czy to coś można nazwać chłopakiem
- Śledzisz mnie? - no to już przesada
- Mam swoje sposoby. Idę na siłownie z kolegami. Nara
- Ja już wiem po co on na tą siłownie idzie
- Przestań proszę cię
- Pewnie cię zdradza. Ciebie się czepia, a pewnie sam się stuka z laskami
Zatkałam uszy ręką. Absolutnie nie mam zamiaru tego słuchać. Matt jest jaki jest, ale jestem pewna, że jest mi wierny
Kiedy weszłam do domu poczułam się senna więc ucięłam sobie krótką drzemkę, a w zasadzie miała być krótka, ale wyszło na to że spałam chyba z cztery godziny
Kiedy się obudziłam miałam milion nieodebranych połączeń od Matta i tyle samo smsów o treści, że napewno go zdradzam
Wiedziałam, że w tym momencie przesadza, ale tłumaczyłam sobie to tym, że ma trudny okres i mu przejdzie
Nagle dało się słuszeć pukanie do drzwi. Kiedy zobaczyłam kto to szybciej zamknęłam drzwi niź je otworzyłam, ale pukanie nie ustawało
- Czego chcesz? - burknęłam - I skąd ty niby wiesz gdzie ja mieszkam co?
- Spotkałem twoją koleżankę i ona powiedziała mi gdzie mieszkasz
Nie no następnym razem zabiję ją przyrzekam
- Chcę z tobą porozmawiać. Tylko tyle
- Ale ja nie chcę rozmawiać - trzasnęłam mu drzwiami przez nosem
Myśli, że może tak wparowywać z buciorami w moje życie jak nie było go ładnych parę lat i nawet nie próbował się ze mną skontaktować
- Victoria proszę cię
- Nie idź sobie. Daj mi spokój
Odwal się ode mnie. Dobrze mi jest bez ciebie
- Ty płaczesz?
- Nie - pociągnęłam nosem - Po prostu sobie idź
- No dobrze. Jak wolisz - po krokach usłyszałam, że sobie poszedł
I dobrze. Niech wraca skąd wrócił. Nie potrzebuję już go w moim życiu

I tak się prezentuje pierwszy rozdział ^^ Mam nadzieję, że się podoba. Zachęcam do komentowania <3
OdpowiedzUsuń