wtorek, 6 stycznia 2026

Rozdział 6

 Hello wróciłam : >>>

 

 
 


Wróciłam do domu i znowu się rozpłakałam. Zaś mi się wszystko wali i przez kogo?

Przez Billa

Po cholerę on tu wracał? Mógł sobie zostać w tej swojej zakichanej Ameryce przynajmniej byłby spokój a teraz boję się każdego dnia bo jakaś niezrównoważona dziewczyna, która już dawno swoją drogą powinna być w psychiatryku ma do mnie jakiś problem i mnie terroryzuje

Kiedy tylko dzwonek do moich drzwi za każdym razem dzwonił to aż się wzdrygałam ze strachu

- Matko boska przecież ja to zawału dostanę jak nic - mówiłam sama do siebie w myślach

Lecz nic się nie działo. Może Jesicca jakimś cudem nie dowie się o tej całej sytuacji?

Modliłam się, żeby rzeczywiście tak było bo jak się nie dowie to może wpaść na jeszcze głupszy pomysł i tym razem mogę nie przeżyć tego

- Jezus maria nie myśl o takich strasznych rzeczach - skarciłam sama siebie w myślach - Wszystko będzie dobrze nikt się o niczym nie dowie

Znów zadzwonił dzwonek do drzwi, a ja znów się wdrygnęłam. Nie tak po prostu się nie da żyć

Pukanie się stało coraz głośniejsze więc musiałam podnieść tyłek i otworzyć

Na szczęście to była tylko Amanda

- Boże dziewczyno ja zawału dostane - odetchnęłam z ulgą - Ja myślałam, że to Jessica już przyszła mnie się do końca pozbyć z tego świata

- Myślisz naprawdę, że była by w stanie tak cię zabić? W biały dzień?

- Skoro ugodziła mnie nożem to na taki pomysł też mogła by wpaść

- No w sumie masz rację - powiedziała - Ale to co zamierzasz się tak ukrywać do końca świata czy co? Musisz coś zrobić

- Ale co niby?

- Porozmawiajmy o Billu .....

- Nie ma mowy nie chcę o nim słuchać - przerwałam jej

- No to wyjdźmy gdzieś. Zwariujesz w tym domu

W sumie ma rację. Nie mogę się cały czas ukrywać

Lecz cały czas byłam spięta

Ani na minutę nie mogłam się rozluźnić

- Vicky wszystko w porządku?

- Tak - odpowiedziałam nerwowo się śmiejąc

- Wyluzuj nic nam nie będzie zapewniam cię

No skoro tak mówisz

Parę dni później dowiedziałam się jak bardzo się myliła

Robiłam sobie kanapki gdy nagle usłyszałam, że ktoś wchodzi do mieszkania

Byłam zupełnie sama

Przestraszyłam się i w razie czego wzięłam nóź ze sobą jakbym musiała się ochronić czy coś

Nagle dostałam czymś w głowę i upadłam

Kiedy się obudziłam znajdowałam się w jakimś starym budynku i byłam związana

W głowie mi się strasznie kręciło

Miałam wrażenie że zaraz zwymiotuje

Było ciemno dosłownie nic nie widziałam, ale kiedy wytężyłam wzrok zobaczyłam w kącie Jesicce

Ta laska jest psychiczna no naprawdę

- Czego chcesz? - zapytałam - Rozwiąż mnie i daj mi spokój nie wiem jak mam ci się tłumaczyć, że nic mnie z Billem nie łączy. Powiedziałam ci już jak go chcesz to sobie bierz. Mnie on nie obchodzi

- Na pewno?

- No mówię ci weź go sobie

- Przespałaś się z nim

- Nie - skłamałam - nic takiego nie miało miejsca. Nie wiem o czym mówisz

 - Nie kłam - syknęła i błyskawicznie znalazła się przy przy przy mnie przystawiając mi broń do skroni - Nie zmuszaj mnie żebym strzeliła

Po prostu znakomicie

Ma broń

Mogę już zmawiać różaniec

Kiedy wyszła próbowałam się gorączkowo wydostać, ale byłam za mocno związana

Chciałam zadzwonić do Amandy, ale niestety nie miałam zasięgu szlak mnie trafi

Kiedy w końcu udało mi się złapać zasięg ucieszyłam się jak małe dziecko i szybko wybrałam jej numer . Strasznie bolały mnie w ręce i cały czas kręciło mi się w głowie, chociaż już nie tak bardzo jak wcześniej