środa, 20 sierpnia 2025

Rozdział 4


 

 

Leżałam sobie w szpitalnym łóżku i potwornie się nudziłam. Z tych nudów zaczęłam już robić wszystko łącznie z chodzeniem tam i z powrotem

W końcu stwierdziłam, że pójdę spać, ale nie mogłam zasnąć i kręciłam jak kurczak na grillu

Nagle do środka wszedł Bill z ogromnym bukietem kwiatów i bombonierką. No nie powiem całkiem słodkie

- Nie powinieneś tu przychodzić - powiedziałam

- Czemu? - zdziwił się - Martwię się o ciebie

- Twoja psychiczna dziewczyna w każdym momencie może wpaść na kolejny durny pomysł

- Ona nie jest moją dziewczyną. Kocham ciebie nie ją

- Daruj sobie. Dziękuję za kwiaty, ale idź już bo chce spać okej? A i naprawdę nie przychodź tu więcej

Kiedy się obudziłam Jessica wisiała mi nad głową. Chciałam krzyknąć, ale zasłoniła mi usta ręką

- Weszłam tu tylko dlatego, bo powiedziałam, że jestem twoją kuzynką

- Czego znów chcesz?

- Miałaś się z nim nie widywać

- Przecież go nie widziałam

- Kłamiesz - syknęła - Przyniósł ci te kwiaty, a doskonale wiem o tym, bo go śledziłam

W nerwach zrzuciła bukiet na ziemie i zaczęła go deptać

- Mam nadzieję, że się zrozumiałyśmy - cmoknęła ustami w moją stronę - A teraz muszę spadać i życzę szybkiego powrotu do zdrowia kuzyneczko

Parę dni później wyszłam ze szpitala

- Jak się czujesz? - zapytała Amanda kiedy byłyśmy w pracy

- W miarę okej

- Co tak się patrzysz? Ducha tam widzisz czy co?

- Nie no co ty zwariowałaś? - zaczęłam się śmiać - Nie widzę żadnego ducha

- No to co tak się rozglądasz?

- Nie rozglądam się

W końcu jej powiedziałam o co mi chodzi bo znając ją nie dała by mi spokoju

- No daj spokój - machnęła ręką - No przecież ci nie wyskoczy nagle nie wiadomo skąd wyluzuj naprawdę

Łatwo mówić

Amanda miała niedługo urodziny więc mnie zaprosiła. Wszystko było by super fajnie gdyby nie zaprosiła też Billa

- No i po co zaprosiłaś niby co? - byłam zła

- Powinniście się pogodzić

- Nie mam zamiaru nawet takiego

Na imprezie starałam się znajdować jak najdalej od Billa co nie było  takie proste bo Amanda chyba przyjęła taktykę, że musi nas za wszelką cenę ze sobą pogodzić

Alkoholu zaś starałam się unikać jak ognia, bo wiedziałam co on potrafi ze mną zrobić

-  Vicky wyluzuj się naprawdę nikt tu nie wiadomo skąd nie wyskoczy - próbowała mi wcisnąć do ręki kieliszek z wódką

Stwierdziłam, że ma rację i wzięłam od niej alkohol. Upiłam się i to był błąd jak cholera

Kiedy rano obudziłam się z Billem w łóżku zrobiłam taką serenadę, że obudziłam prawie wszystkich, a Amanda spiesząc się do nas prawie wyrąbała orła po drodze

Ja stałam w kącie nie mogłam się ruszyć i prawie ryczałam

- Co się stało, że musiałaś się tak wydzierać co?

Wskazałam palcem na łóżko

- Przespałaś się z nim no i co się takiego stało?

- Ja już martwa jestem - panikowałam coraz bardziej

Amanda podeszła do mnie zaczęła potrząsać i powtarzać żebym się do cholery uspokoiła,a ja wzięłam swoje graty ubrałam się i wyszłam i miałam gdzieś akurat fakt, że było zimno padało, a ja byłam ubrana tylko w cienką sukienkę bo zapomniałam płaszcza

Wołała mnie, żebym się nie wygłupiała i wracała, ale jej nie słuchałam i szłam dalej, aż dotarłam do swojego domu gdzie pobiegłam do swojego pokoju i z wkurzenia kopnęłam w krzesło które stało blisko mnie

Niedługo potem dało się słyszeć pukanie do drzwi. Zgadywałam, że to była Amanda, albo Bill chyba że Jessica i wtedy by było jeszcze gorzej. Co prawda ta psycholka nie wie gdzie mieszkam, ale podejrzewam , że to żaden problem dla niej się tego dowiedzieć

- Odwalcie się ode mnie - krzyknęłam

- Vicky nie zachowuj się jak rozpieszczony bachor - po głosie zgadłam, że to Amanda

- Daj mi spokój

- Dziewczyno do cholery jasnej!

Otworzyłam drzwi, bo zaraz tu się zleci cała dzielnica

- Czego chcesz?

- No chodź wracaj nie wygłupiaj się zrobię śniadanie posiedzisz jeszcze trochę zagramy w jakąś grę

- Nie ma mowy mówiłam ci, że masz go nie zapraszać, a ty miałaś to w dupie i patrz co narobiłaś

- Nie myśl o tym takie rzeczy się zdarzają jak za dużo zachlejesz

 - No właśnie po co mi ten cholerny alkohol był? - złapałam się za głowę i dosłownie się rozkleiłam

Przytuliła mnie mocno

Zdecydowałam się wrócić na imprezę i totalnie olać fakt, że jest tam też Bill. Na szczęście mój problem rozwiązał się sam, bo z tych wszystkich krzyków postanowił sam opuścić imprezę

Nie miałam ochoty nawet na niego patrzeć a co dopiero przebywać w tym samym pomieszczeniu

Amanda zrobiła śniadanie pomogłam jej bo chciałam czymś zająć głowę 

- Przepraszam

- Za co?

- Że się tak na ciebie wydzierałam

- Nie przejmuj się - chwyciła mnie za rękę, a ja znów się rozbeczałam i się do niej przytuliłam

Naprawdę mam szczęście, że ją mam