sobota, 10 maja 2025

Rozdział 2

 


Przez parę następnych dni nie widziałam Billa. Miejmy nadzieję, że dał sobie spokój i serio go więcej nie zobaczę

 A przynajmniej tak mi się wydawało

Pewnego dnia przyszedł do mnie do pracy

Super teraz szef będzie mnie męczył gadaniem, że nie sprowadzamy tu żadnych facetów, bo to nie burdel tylko szanowana restauracja

- Co ty tu robisz przepraszam bardzo? Skąd ty wiesz gdzie ja pracuje?

Ach no tak Amanda

Mogłam się domyśleć. Ja sobie z nią potem poważnie porozmawiam

- Idźcie pogadać  - dosłownie siłą wywaliła nas na zewnątrz

- Co ty znowu ode mnie chcesz co? Chyba ci wyraźnie powiedziałam, że nie chcę cię widzieć ty głuchy jesteś czy co

Nie odpowiedział tylko mnie pocałował, a ja odskoczyłam

- Przepraszam bardzo, ale co ty wyrabiasz?

- Po prostu nie mogę o tobie zapomnieć

- To lepiej zapomnij - powiedziałam - A teraz wybacz, ale muszę wracać do pracy

- Amanda prosiłam cię żebyś się nie wtrącała - zaczęłam kiedy szłyśmy do domów

- Wybacz mu. Nie widzisz jak się stara?

- Nie chcę po raz drugi tego przeżywać

Podciągnęłam rękaw, ale zapomniałam, że dziś się pokłóciłam z Mattem i posiadam kilka siniaków

- On cię bije?

- No co ty - machnęłam ręką - Po prostu przewróciłam się na schodach i tyle no po co siać panikę

- Nie kłam

- Nie kłamie. Przysięgam, że się przewróciłam

Amanda stwierdziła, że ona mi i tak nie wierzy i będzie mnie obserwowała czy czasem nie doszły mi nowe

- Daj spokój. Matt mnie nie bije

Byłam dziś z nim umówiona. Chciałam go przytulić, ale mnie odepchnął. Nie miałam pojęcia czemu się tak zachowuje. Mam nadzieję, że nie widział jak Bill mnie pocałował

- Zdradzasz mnie dziwko! - wydarł się prawie na cały regulator - Mój przyjaciel widział jak całujesz się  z tym babochłopem i o wszystkim mi powiedział

- On dla mnie nic nie znaczy. Kocham tylko ciebie przecież wiesz o tym

- Z nami koniec - zostawił mnie i sobie poszedł

Ja natomiast wróciłam do domu i zaczęłam ryczeć w poduszkę. Nie no zajebiście. Przez Billa wszystko znowu mi się sypie. Nie mogłam spać w nocy więc następnego dnia wyglądałam jak dopiero co zdjęta z krzyża po za tym kiepsko się czułam. Rano dzwoniłam do szefa z pytaniem czy mogę dziś nie przyjść, ale się nie zgodził twierdząc, że na pewno udaje i nic mi nie jest

- Coś ty taka dziś niewyspana? 

- Nie spałam całą noc

- Coś się stało?

- Matt ze mną zerwał

I w tym momencie przyszedł szef krzyczący na nas, że jesteśmy beznadziejne, a on nam za gadanie nie płaci

Szczerze mam dość tej chorej pracy bo tu jak się traktuję ludzi po prostu okropnie, ale muszę wytrzymać aż nie znajde czegoś lepszego. Mam nadzieję, że Amanda też się da namówić, żeby stąd uciekać, ale ona nadal się zastanawia

Wróciłam do domu i dziwne bo drzwi były otwarte, ale w domu nikogo nie było 

- Mamo jesteś tu? - zaczęłam ją wołać

Nagle zobaczyłam nieprzytomną mamę. Od razu w moich oczach ukazały się łzy. Wołałam do niej, ale się nie budziła. Zadzwoniłam po karetkę. Mówiłam bez ładu i składu więc to cud, że jakoś mnie zrozumieli 

Nagle zaczął mi dzwonić telefon. To było z pracy. Okazało się, że pracownik w ostatniej chwili wziął zwolnienie więc zadzwonili do mnie bo nie mieli kogo dać więc stwierdzili, że ja będę idealnym rozwiązaniem tej sytuacji

Absolutnie się z nie zgodziłam i wyjaśniłam co się stało to usłyszałam, że przesadzam

Byłam totalnie pewna, że mnie zwolnią, ale szczerze miałam to gdzieś, bo teraz najważniejsza była moja mama

Jej stan nie był poważny, ale jednak cały czas była nieprzytomna. Ja na tej czas wprowadziłam się do babci

Właśnie wpychała mi kolejnego klopsika choć sto razy jej mówiłam, że już nie chce. Czułam, że jak zjem więcej to zwymiotuje i tyle z tego będzie

- Babciu ja już nie chcę naprawdę najadłam się

Zaczęłam płakać. Babcia odłożyła talerz przytulając mnie i powtarzała, że wszystko będzie dobrze

Bardzo często byłam u mamy w szpitalu

Nienawidzę szpitali. Gdy w jakimś jestem przed moimi oczami pojawiał się obraz taty. Pod koniec kiedy już wyglądał bardzo źle nie chciałam do niego przychodzić. Nie chciałam patrzeć jak cierpi. Nie zniosłabym tego widoku

Po śmierci taty byłam w totalnym dołku, ale mama uświadomiła mnie, że tata nie chciałby żebym płakała więc staram się jak mogę. Mam nadzieję, że jest ze mnie dumny i ogląda mnie z góry 

- Chodź dziecko - powiedziała - Dajmy twojej mamie odpocząć

- No dobrze - zgodziłam się

Po drodze zaczepiał nas jakiś chłopak, aż w pewnym momencie postanowił ukraść torebkę mojej babci. Próbowałam go dogonić, ale był za szybki

I w tym momencie pojawił się Bill i nie wiem jak on to zrobił ale go dogonił po czym go złapał, a ja zadzwoniłam na policję

Dość szybko przyjechali i go zgarnęli

- Dziękuję za pomoc

- Nie ma sprawy

- Tylko nie myśl, że jak pomogłeś to nagle jest między nami wszystko dobrze 

No i tak jak się domyślałam zostałam zwolniona, ale jakoś mnie to za bardzo nie obeszło. Po prostu poczułam, że muszę to zrobić